Powróciłem do Polski
Tak. Po 14 latach tułaczki, zdecydowałem się wrócić do Ojczyzny. Oczywiście próbowałem już prędzej, bo chyba od 6-ciu lat, ale nie umiałem jakoś znaleźć pracy. Mój powrót jest oczywiście konsekwencją zmian w Polsce, a generalnie poprawy na rynku pracy. Nagle okazało się, że nie jestem już za stary, a pieniądze jakie zacząłem tu zarabiać, nie są takie małe, pozwalają mi na spokojne życie, na nieco tylko niższym poziomie jak w Anglii czy Irlandii.
Wiem. Opowiadam głupoty. Przecież w Polsce nie da się żyć, Nie da się zarabiać. Nie wiem, może. Mnie się udało. Uważam, że zarobki typu 5 tysięcy złotych netto, to ekwiwalent 2000-2200 funtów w UK czy 2500 euro w Irlandii. Wiem, bo wiele lat spędziłem w tych dwóch krajach. W Anglii niby czynsz mniejszy niż w Londynie, ale z pracą trudniej i za mniejsze pieniądze. W Londynie nic samodzielnego nie da się wynająć poniżej tysiąca funtów. A za tę cenę to raczej jakaś nora niż mieszkanie. Generalnie, żywność jest dwukrotnie droższa niż w Polsce. Oczywiście nie pisze o importowanych cytrusach czy owocach, bo te ceny z oczywistych względów są podobne. Sporo droższe są również środki transportu, ceny paliw. Jedynie środki czystości czy kosmetyki są na Wyspach tańsze.
I najważniejsze dla mnie, tu w Polsce czuję się u siebie. Nie mam tego wrażenia wyniesionego z UK czy Irlandii, że jestem tylko sezonowym przybyszem, a byle angielski cze irlandzki matoł jest lepszy ode mnie, bo jest swój. Miałem kilka nieprzyjemnych sytuacji, z taką postawą kolegów z pracy czy nawet przełożonych, związanych i dlatego co roku, co dwa zmieniałem pracę i miejsce zamieszkania. Ja sobie nigdzie nie pozwalam na traktowanie jako gorszego z faktu tylko braku miejscowego obywatelstwa. I choć miałem ku temu możliwość, a w UK nawet zachęty z immigration, pozostaję wciąż z jednym paszportem.
Inna sprawa, nawet ważniejsza, która zdecydowała o moim powrocie, to wyniszczająca kraje Zachodu chora i perwersyjna, a w efekcie samobójcza - poprawność polityczna, a faktycznie surowa cenzura nieprawomyślnych opinii. Co więcej, jako żyjący w komunistycznej Polsce, twierdzę, że istniejąca dziś cenzura na Zachodzie, jest dużo ściślejsza, metodyczna i w konsekwencji dużo surowsza dla delikwenta cenzurę naruszającego, niż miało to miejsce w komunistycznej Polsce....
Dziś w UK można być oskarżonym o propagowanie tzw. "mowy nienawiści" za klikniecie lajka jakiejś nieprawomyślnej dla władzy, czyjejś wypowiedzi! Funkcjonariusze ministerstwa myśli, a to około 200 fagasów siedzących w sieci i wyszukujących "źle" lajkujących internautów, odwiedza później delikwentów, albo przysyła im zaproszenia na komisariat od razu z odpowiednią grzywną do zapłaty. Oczywiście ścigane nie są wcale treści typu "wyrżniemy wszystkich niewiernych, którzy nie kłaniają się Mahometowi". O nie! Ścigane są opinie niezgadzających się na perspektywę bycia bydłem rzeźnym i tych, którym opinie niegodzących się krwawy jihad, się spodobały. Oczywiście nie można powiedzieć niczego nagannego w stronę czarnoskórych. Nawet jeśli to jest prawda, a chyba nawet szczególnie wtedy, gdy jest to prawda. Dużo większa jest za tolerancja dla opinii negatywnych o Hindusach, Sikhach, Chińczykach czy tam np Portorykańczykach. Za to na Białych, szczególnie Polakach, zwłaszcza teraz, to władze pozwalają jeździć bez trzymanki. Biali, Polacy, chrześcijanie, ( w tej kolejności) stali się ogólnie pariasami w tym kraju i pełnia dziś tam rolę Żydów w Niemczech, w końcówce lat trzydziestych ubiegłego stulecia.
Ogólnie, to Brytania dryfuje w stronę Państwa Islamskiego. Jakiegoś rodzaju Kalifatu. I nie mam pojęcia z czego taka postawa brytyjskich elit wynika. Muslimów w UK jest póki co jakieś 5% społeczeństwa, a wpływy tej średniowiecznej ideologii są takie, jakby stanowili większość brytyjskiego społeczeństwa. Dziwne to i niepokojące. W takim kontekście nie dziwi wcale przykład, że elity brytyjskie za większe zagrożenie dla społeczeństwa brytyjskiego uznały Międlara, odmawiając mu wjazdu na swe terytorium, niż setki islamistów powracających z Syrii i Iraku, którym te chore elity oferują councilowskie mieszkania, zasiłki i "reedukację" na koszt podatników JKM ....
Tak. Po 14 latach tułaczki, zdecydowałem się wrócić do Ojczyzny. Oczywiście próbowałem już prędzej, bo chyba od 6-ciu lat, ale nie umiałem jakoś znaleźć pracy. Mój powrót jest oczywiście konsekwencją zmian w Polsce, a generalnie poprawy na rynku pracy. Nagle okazało się, że nie jestem już za stary, a pieniądze jakie zacząłem tu zarabiać, nie są takie małe, pozwalają mi na spokojne życie, na nieco tylko niższym poziomie jak w Anglii czy Irlandii.
Wiem. Opowiadam głupoty. Przecież w Polsce nie da się żyć, Nie da się zarabiać. Nie wiem, może. Mnie się udało. Uważam, że zarobki typu 5 tysięcy złotych netto, to ekwiwalent 2000-2200 funtów w UK czy 2500 euro w Irlandii. Wiem, bo wiele lat spędziłem w tych dwóch krajach. W Anglii niby czynsz mniejszy niż w Londynie, ale z pracą trudniej i za mniejsze pieniądze. W Londynie nic samodzielnego nie da się wynająć poniżej tysiąca funtów. A za tę cenę to raczej jakaś nora niż mieszkanie. Generalnie, żywność jest dwukrotnie droższa niż w Polsce. Oczywiście nie pisze o importowanych cytrusach czy owocach, bo te ceny z oczywistych względów są podobne. Sporo droższe są również środki transportu, ceny paliw. Jedynie środki czystości czy kosmetyki są na Wyspach tańsze.
I najważniejsze dla mnie, tu w Polsce czuję się u siebie. Nie mam tego wrażenia wyniesionego z UK czy Irlandii, że jestem tylko sezonowym przybyszem, a byle angielski cze irlandzki matoł jest lepszy ode mnie, bo jest swój. Miałem kilka nieprzyjemnych sytuacji, z taką postawą kolegów z pracy czy nawet przełożonych, związanych i dlatego co roku, co dwa zmieniałem pracę i miejsce zamieszkania. Ja sobie nigdzie nie pozwalam na traktowanie jako gorszego z faktu tylko braku miejscowego obywatelstwa. I choć miałem ku temu możliwość, a w UK nawet zachęty z immigration, pozostaję wciąż z jednym paszportem.
Inna sprawa, nawet ważniejsza, która zdecydowała o moim powrocie, to wyniszczająca kraje Zachodu chora i perwersyjna, a w efekcie samobójcza - poprawność polityczna, a faktycznie surowa cenzura nieprawomyślnych opinii. Co więcej, jako żyjący w komunistycznej Polsce, twierdzę, że istniejąca dziś cenzura na Zachodzie, jest dużo ściślejsza, metodyczna i w konsekwencji dużo surowsza dla delikwenta cenzurę naruszającego, niż miało to miejsce w komunistycznej Polsce....
Dziś w UK można być oskarżonym o propagowanie tzw. "mowy nienawiści" za klikniecie lajka jakiejś nieprawomyślnej dla władzy, czyjejś wypowiedzi! Funkcjonariusze ministerstwa myśli, a to około 200 fagasów siedzących w sieci i wyszukujących "źle" lajkujących internautów, odwiedza później delikwentów, albo przysyła im zaproszenia na komisariat od razu z odpowiednią grzywną do zapłaty. Oczywiście ścigane nie są wcale treści typu "wyrżniemy wszystkich niewiernych, którzy nie kłaniają się Mahometowi". O nie! Ścigane są opinie niezgadzających się na perspektywę bycia bydłem rzeźnym i tych, którym opinie niegodzących się krwawy jihad, się spodobały. Oczywiście nie można powiedzieć niczego nagannego w stronę czarnoskórych. Nawet jeśli to jest prawda, a chyba nawet szczególnie wtedy, gdy jest to prawda. Dużo większa jest za tolerancja dla opinii negatywnych o Hindusach, Sikhach, Chińczykach czy tam np Portorykańczykach. Za to na Białych, szczególnie Polakach, zwłaszcza teraz, to władze pozwalają jeździć bez trzymanki. Biali, Polacy, chrześcijanie, ( w tej kolejności) stali się ogólnie pariasami w tym kraju i pełnia dziś tam rolę Żydów w Niemczech, w końcówce lat trzydziestych ubiegłego stulecia.
Ogólnie, to Brytania dryfuje w stronę Państwa Islamskiego. Jakiegoś rodzaju Kalifatu. I nie mam pojęcia z czego taka postawa brytyjskich elit wynika. Muslimów w UK jest póki co jakieś 5% społeczeństwa, a wpływy tej średniowiecznej ideologii są takie, jakby stanowili większość brytyjskiego społeczeństwa. Dziwne to i niepokojące. W takim kontekście nie dziwi wcale przykład, że elity brytyjskie za większe zagrożenie dla społeczeństwa brytyjskiego uznały Międlara, odmawiając mu wjazdu na swe terytorium, niż setki islamistów powracających z Syrii i Iraku, którym te chore elity oferują councilowskie mieszkania, zasiłki i "reedukację" na koszt podatników JKM ....
Komentarze
Prześlij komentarz